Stan Utah: trasa widokowa Shafer Trial

Jeep gotowy do drogi. W tle błękitne zbiorniki do odparowywania wody.

Warto zobaczyć w USA: Utah to jeden z najbardziej malowniczych stanów Ameryce Północnej. Tutaj znajduje się aż pięć Parków Narodowych należących do ścisłej czołówki najbardziej znanych i odwiedzanych rezerwatów przyrody w Stanach Zjednoczonych.

Warto zobaczyć w USA - Utah
Shafer Trial w całej okazałości – widok z Canyonlands National Park

Kolejna wyprawa z cyklu “Warto zobaczyć w USA”. Tym razem zapraszam do południowo-wschodniej części stanu Utah, na pogranicze Parku Narodowego Canyonlands. Tutaj znajduje się kolejna atrakcja turystyczna którą chciałbym opisać. Jest to Shafer Trial. Jedna z najbardziej malowniczych i stosunkowo łatwo dostępnych dla przeciętnego (zmotoryzowanego) turysty tras widokowych znajdujących się w stanie Utah.

Trasa ta, to zaledwie maleńka część potężnego, usianego kanionami i wstęgami rzek Parku Narodowego Canyonlands. Park  położony jest na wyżynie Colorado i zajmującego obszar ponad 1365 km². Trasa którą będziemy się poruszali to prawie 18 mil podróży po żwirowych i kamienistych drogach pośród fantastycznych formacji skalnych powstałych z czerwonego i złocistego piaskowca. Czerwień skał i błękit nieba – to główne kolory, które będą nam towarzyszyć w trakcie tej ponaddwugodzinnej podróży.

Shafer Trial to nieoficjalna, choć powszechnie używana nazwa drogi publicznej “San Juan County Road 142”, która na mapie stanu Utah oznaczona jest właśnie taką nazwą. Mieszkańcy okolicznych miejscowości przeważnie rozkładają ręce w geście zdziwienia, gdy zapytamy ich o lokalizację County Road 142. Zdecydowanie więc w trakcie rozmowy polecam używać sformułowania “Shafer Trial” jako określenia celu naszej podróży. Jakby tego było mało, w czasie mojego ostatniego pobytu w miejscowości Moab dowiedziałem się, iż droga ta posiada jeszcze dwie inne, zamiennie używane nazwy. Są to “Shafer Trial Road” oraz “Potash Road”. Tak czy inaczej zdecydowałem się pozostać przy nazwie Shafer Trial.

Moab – idealna baza wypadowa do pobliskich Parków Narodowych

Idealną bazą wypadową na podróż tą trasą jest wspomniana przeze mnie wcześniej miejscowość Moab leżąca w południowo-wschodniej części stanu Utah. Moab można by nazwać turystyczną stolicą Utah. W odległości kilkunastu minut jazdy samochodem od centrum tego niewielkiego miasteczka znajdują się dwa znane Parki Narodowe Stanów Zjednoczonych: Arches National Park oraz Canyonlands. Moab to również popularna baza kolarstwa górskiego (ze względu na bliskość liczącej ponad 20 km trasy Slickrock Trial) oraz kultowe miejsce dla miłośników off-road safari, zawodów organizowanych co roku przez amerykańskiego Jeepa.

Aby dojechać do miejsca, w którym oficjalnie rozpoczyna się Shafer Trial, należy wyjechać z miasteczka Moab i udać się na północny zachód autostradą nr 191. Po przejechaniu około 4 mil, skręcamy w drogę lokalną 279 biegnącą wzdłuż rzeki Kolorado.

Opuszczamy Moab – pod kołami wciąż asfaltowa droga

Po około 16 milach jazdy pośród księżycowego obrazu stanu Utah zauważycie pojawiające się gdzieniegdzie budynki przemysłowe oraz zbiorniki wodne służące do odzyskiwania soli potasu z pobliskich gór. Wszystkie wjazdy prowadzące na tereny “przemysłowe” są dokładnie oznaczone (przeważnie tabliczką z napisem “Private Property”) więc nie sposób zabłądzić i zjechać z głównej trasy. W chwilę potem pod kołami samochodu znika asfalt i pojawia się wszechobecny czerwony, zmieszany z kamieniami i okruchami skalnymi żwir. To oficjalny początek trasy Shafer Road. Przed nami 18 mil zapierającej dech w piersiach podróży.

Jeep gotowy do drogi. W tle błękitne zbiorniki do odparowywania wody.

Pierwsze kilkaset metrów to stosunkowo łatwy, kręty odcinek drogi o niewielkim nachyleniu. Po kilku minutach droga skręca ostro na zachód i tutaj możemy dostrzec pierwszy, jakże charakterystyczny dla krajobrazu Utah punkt widokowy tzw. Pyramid Butte.

Pyramid Butte – trasa tutaj jest jeszcze szeroka i płaska

Przemieszczamy się dalej, nad nami po prawej stronie górują potężne, rozpalone do czerwoności kolorem skał i piekącym słońcem klify Death Horse Point. Gdy zakończymy nasz przejazd zobaczymy punkt, w którym właśnie jesteśmy ponownie, tym razem będąc już na górze w samym centrum Death Horse Point. Kolejną ciekawostką na trasie jest tzw. Thelma and Louise Point. Nazwa pochodzi od popularnego w latach 80. filmu „Thema and Louise”. Właśnie w tym miejscu nakręcona została scena, w której bohaterki wykonują słynny “skok z klifu niebieskim cadillakiem”, gubiąc w ten sposób ścigającą je policję. Widok z tego punktu na płynącą w oddali rzekę Kolorado jest prześliczny.

Zaczyna robić się interesująco

 

Dalej droga zaczyna zbliżać się do skalnego urwiska zwanego “Goose Neck”. To ostry (mający prawie 180 stopni) zakręt rzeki Kolorado. Teren w tym miejscu jest stosunkowo szeroki więc można swobodnie zaparkować samochód gdzieś na poboczu drogi i wybrać się na ciekawą sesję zdjęciową.

Goose Neck z prawej ….
…i z lewej strony

Kilkadziesiąt metrów dalej znajduje się granica Parku Narodowego Canyonlands. Sporych rozmiarów wbita w ziemię drewniana tablica wyraźnie o tym przypomina roztargnionym turystom. Dla osób potrzebujących w podróży umieszczono tutaj również prowizoryczne toalety. Proszę pamiętać, iż wstęp do Parku Narodowego Canyonlands jest płatny. Tak więc, przy wyjeździe (gdy dotrzemy na sam szczyt) należy uiścić opłatę (o ile dobrze pamiętam jest to $10 za samochód z 4 pasażerami).

Entering Canyonlands National Park
Turyści…

Od tego momentu droga zaczyna robić się coraz bardziej stroma i rozpoczynamy powolną wspinaczkę wzdłuż skalistego klifu. Na początek jest to niewielkie wzniesienie, pierwszy “skok” na jeden z gigantycznych skalnych stopni. Po kilkunastu minutach drogi dojeżdżamy do skrzyżowania z drogą “Fork Spu” prowadzącą wzdłuż słynnego i niebezpiecznego szlaku “White Rim Trial”. Jednym z moich marzeń jest wyprawa wzdłuż tej trasy. To już naprawdę poważne wyzwanie. Ponad 100 mil ciężkiej przeprawy, w czasie której zdarzyć może się wszystko. Średni czas przejazdu to 2 dni. Tutaj trzeba wybrać się już z zapasem paliwa, żywności i namiotem. Zwykłe samochody SUV z napędem na 4 koła nie mają tutaj szans tylko “4×4 high clearance vehicles“ potrafią przedrzeć się przez ten księżycowy krajobraz. Samotna wyprawa odpada – na tereny White Rim Trial trzeba wybrać się z grupą doświadczonych osób. Ale to już zupełnie inna historia. Mogłem tylko popatrzeć z daleka na przepiękny a zarazem złowrogi krajobraz ciągnącej się aż po horyzont wstęgi białego piaskowca otaczającej klif kolejnego kanionu.

Zaczynamy pierwszy podjazd

Tymczasem przed nami w odległości około dwóch mil wyrasta z ziemi gigantyczny czerwonokrwisty klif. Swym ogromem zdaje się przesłaniać całe niebo wcinając się w jego delikatny błękit swymi poszarpanymi krawędziami. To Shafer Switchback. Najbardziej stromy, największy i najbardziej widowiskowy podjazd jaki kiedykolwiek miałem okazję oglądać. Z łatwością dostrzec było można wijące się na jego powierzchni jasne serpentyny. To droga, po której będziemy za chwilę zmagać się z górą. Znika ona gdzieś wysoko kilkanaście mil dalej. Moje oko dostrzega na prawej pionowej ścianie jakiś znikomy ruch – to grupa trzech samochodów właśnie walczy z przekraczającym ponad 40 stopni pochyleniem drogi. Przypuszczam, że za niespełna 30min. również znajdę się w tym punkcie.

Już ponad 1,5 godziny jesteśmy w trasie. Ruszamy z kopyta przed siebie. Pusta dookoła droga pozwala na rozwinięcie nadzwyczaj wysokiej prędkości. Właśnie “pędzimy” około 30 mil na godzinę wypluwając spod kół tumany piasku i kurzu. Jeep skacze niemiłosiernie raz po raz wpadając w dziury na żwirowej drodze. Zapewne bardzo zabawnie musi wyglądać nasz samochód dla obserwatora stojącego na szczycie klifu (a ruch turystyczny jak się za chwilę mieliśmy przekonać jest tam spory). Mały, szybko przemieszczający się punkcik kurczowo trzymający się jasnej wstęgi wyznaczającej drogę – jedyny słuszny kierunek ataku na ogromną skalną ścianę. 300 m… 200… 50… gwałtowne hamowanie i ostry skręt w lewo – tak przywitały nas pierwsze metry Shafer Switchback.

Trasa wygląda w miarę prosto ale nie polecam rozpędzać się do prędkości powyżej 30mph

Z oszałamiającej prędkości pozostały tylko wspomnienia. Jeep powoli, leniwie zaczął swoją wspinaczkę po szerokiej zaledwie na 4 m drodze. Z prawej strony ściana, z lewej wciąż pogłębiająca się przepaść. Za chwilę zmiana – z lewej przepaść, z prawej czerwony poszarpany piaskowiec. Niemiłosierne serpentyny i duże nachylenie stoku nie pozwalają jechać szybciej niż 5-10 mil na godzinę. I tak przez następne 15 minut: skała, przepaść, zakręt, skała, przepaść, zakręt….

Przepiękne widoki rozpoczęły się, gdy zaczęliśmy zbliżać się do szczytu klifu. Pod nami niczym okiem sięgnąć wyrzeźbiona w skale serpentyna białej drogi, która delikatnie opada i ginie gdzieś w oddali za horyzontem. Po lewej i prawej stronie groźnie sterczą czerwonobrunatne skały kanionu a przed nami zaczynają wyłaniać się pierwsze zarysy drzew i krzewów porastających szczyt punktu widokowego Canyonlands Grand View Point Overlook. Jeszcze tylko kilkadziesiąt metrów i wynurzymy się z czeluści kanionu.

Ładne widoki. Taki właśnie jest stan Utah.
Już widać krawędź kanionu…

Parkujemy samochód, którego układ chłodzący wyje niemiłosiernie. Zdecydowanie była to cięższa przeprawa i kolejne test wytrzymałości przeznaczone bardziej dla sprzętu niż dla pasażerów. Okazało się po raz kolejny, że Amerykanie potrafią także produkować samochody nadające się nie tylko do weekendowych wyjazdów z psem i rodziną nad jezioro. Jeep sprawdził się idealnie.

Niewiele ponad 2 godziny zajął nam przejazd słynną Shafer Trial. Trasa okazała się nadzwyczaj “przyjazna” i nieźle utrzymana przez zarząd parku. Myślę, że można by ją pokonać nawet zwykłym SUV typu Toyota RAV4 czy Ford, ale pod warunkiem, że będzie miał on napęd na cztery koła.

Część Shafer Tral widziana z Canyonlands Grand View Point Overlook

Ważna uwaga dla wszystkich kierowców i pasażerów! Ponieważ trasa częściowo przebiega bardzo blisko urwisk i klifów skalnych stanowczo odradzam, aby zbaczać z wyznaczonej drogi i zatrzymywać się w bliskiej odległości od tych punktów. Zdecydowanie bardziej bezpiecznym jest pozostawienie samochodu na poboczu drogi i udanie się na piechotę w pobliże interesującego nas punktu widokowego.

Mapka Shafer Trial z naniesionymi punktami orientacyjnymi.

Pawel P. © 2013 interameryka.com – wszelkie prawa zastrzeżone. Kopiowane bez zgody autora zabronione.

Zobacz również:
Przewodnik po stanie Utah – wybrane atrakcje turystyczne

Co warto zobaczyć w USA 

3 komentarze

  1. Hej,

    Taki mały tips 😉 Sporo taniej (50%) można zapłacić za nocleg w miejscowośći Green River. To 80 km od Moab.
    W ogóle fajna, przydatna strona. Za 3 tygodnie na 3 tygodnie – kółko LA-Phoenix-Green River, Las Vegas-SF-LA, a po drodze setki miejsc, także w 9 NP 🙂
    Paweł

  2. Hej,

    Czy dobrze rozumiem, że aby zwiedzić Canyonlands trzeba mieć samochód z napędem 4×4? Jeśli tak, czy w ogóle jest sens jechać tam samochodem bez napędu 4×4?

  3. W Canyonlands bardziej chodzi o to aby poruszać się samochodem z tzw. “high clearance” (duży prześwit). Canyonlands jest olbrzymie więc jeśli nie masz samochodu z napędem 4×4 to polecam tylko jedną atrakcję. Właśnie trasę Shafer Trail ale tylko jeden odcinek. Jest to część (a dokładnie sam zjazd) do kanionu “Shafer Canyon” który rozpoczyna się drogą #142 (niecałe 300m przed Visitor Center w Canyonlands Island In The Sky). To najbardziej widowiskowa część trasy. Nawierzchnia jest przez cały czas szutrowa. Nie ma większych kamieni, piachu itp. które utrudniają przejazd. Po zjeździe na dno kanionu będziesz mógł przejechać może jeszcze z pół mili zanim droga będzie już ciężka do pokonania. W tym miejscu trzeba wrócić i znów wyjechać serpentynami do góry. Samochód jakim to można przejechać musi być minimum klasy SUV.

Napisz komentarz

Dodaj komentarz
Podaj imię