USA: praca i podróże (Work & Travel)

flaga-amerykanska

Work and Travel w USA to doskonały sposób, aby połączyć legalną pracę w Stanach i przyjemność podróżowania po USA oraz poznawania wciąż egzotycznej kultury amerykańskiej.

Co roku do USA przyjeżdżają z Polski setki studentów, aby uczestniczyć w programie Work and Travel. Ja miałem okazję być uczestnikiem Camp America od czerwca do sierpnia 2015 roku.  Chciałem z Wami podzielić się z moimi wrażeniami i spostrzeżeniami z  podróży i pracy w USA.

Ameryka – pierwszy kontakt.

Wiadomo, że kulturę tworzą ludzie. Oczywiste jest, że amerykańscy obywatele różnią się od polskich. Najbardziej dla osoby przyjeżdżającej po raz pierwszy do USA widoczny jest ogromny poziom otwartości ludzi żyjących w Stanach. Przede wszystkim specjalizują się oni w uprawianiu tak zwanych „small talk”. Jest to typowy sposób komunikacji dla złapania pierwszego kontaktu z innymi (nieznajomymi) osobami. Swoisty sposób pokazania informacji typu: cześć, widzę cię i nie traktuję ciebie, jak drzewo, które akurat koło mnie rośnie. Przynajmniej taki jest mój wniosek, a sama rozmowa zazwyczaj obraca się wokół pytania: Hi, how are you? Wystarczy odpowiedzieć na to pytanie równie miłym: Good, thanks, how are you? I po odpowiedzi rozmówcy albo kontynuujemy rozmowę, jeśli obie strony mają na to czas i ochotę lub zajmujemy się dalej swoimi sprawami.

amerykanska-ulicaTematy takie przelotnej konwersacji mogą być różne. Zależy jak bardzo obie strony są skłonne do ujawniania swoich przemyśleń i planów. Dużym plusem tego jest okazywany szacunek do innej osoby. Jest w tym coś takiego iż masz uczucie, że Amerykanie nie traktują się tym sposobem jako zupełnie obcy ludzie.  Nawet jeśli czasem jest to irytujące (gdy w ciągu dnia słyszysz 10 razy to samo pytanie od jednej osoby, która nawet cię potem nie słucha). My mieliśmy na przykład szczęście spotkać w waszyngtońskim metrze starszych państwa wracających z meczu, którzy chętnie z nami porozmawiali, opowiedzieli skąd wracają i pomogli wskazując, gdzie mamy wysiąść, a mogli rzucić tylko krótką odpowiedź i zająć się sobą.

Jednakże i tak uważam, że Amerykanie wykazują duży poziom zainteresowania innymi. Bardzo ciekawym doświadczeniem jest także to, iż inni dziękują nam za naszą pracę. Choć na Campie są to nasze obowiązki i musimy to robić, to wszyscy to doceniają i często mówią ci o tym za pomocą prostego: “Thank you”.
Na początku pracy wydawało się to dziwne, ale można się przyzwyczaić. Gorzej jest tylko, gdy ktoś nas o coś prosi i mówi, przepraszam, że przeszkodziłem i powtarza to kilka razy. Wtedy czuję się głupio – no bo za co przepraszasz, luzik, to mój obowiązek.

Posiadanie samochodu w USA to podstawa.

samochod-w-usaNikogo chyba też nie zaskoczę, że Amerykanie to naród zmotoryzowany. Nawet bardzo zmotoryzowany. Zawsze gdy wybieramy się na piechotę po zakupy do pobliskiego sklepu, to podobno natychmiast widać, że nie jesteśmy stąd. Każdy kto posiada w USA prawo jazdy wykorzystuje je w 100%  i jeździ wszędzie samochodem. Nawet gdy sklep znajduje się dwie ulice dalej.
Zresztą wiele budynków usługowych (banki, apteki, restauracje) ma tzw. drive-thru, czyli możliwość obsłużenia klienta, który pozostaje przez ten czas w samochodzie!

sklepy-drive-thru

Jak Amerykanie widzą świat.

Jeśli chodzi o poziom wiedzy Amerykanów na temat Polski – bywa z tym różnie. Jest niestety dużo osób, które nie mają zielonego pojęcia o naszym kraju, ale nie jest to zasadą. Znaczna ilość kojarzy Polskę i co najważniejsze jest niej ciekawa. Tak na przykład było z Panią, u której zakładałem konto w banku. Wypytywała mnie o Polskę, sama chwaliła się swoją wiedzą i wychwalała pierogi oraz powiadomiła mnie, gdzie w okolicy mogę spotkać polską społeczność. Dla kontrastu: dziewczyna z Australii myślała, że w Polsce jest wieczna zima….cóż, pomyliła sobie Polskę z Syberią.
Amerykanie to naród mocno zainteresowany sportem, czego najbardziej doświadczyliśmy właśnie w Waszyngtonie, gdy nie można było dostać się do wagonu metra, bo wszędzie było pełno ludzi, którzy wracali właśnie z meczu. To niesamowite, że w USA na większości meczów stadiony są prawie pełne. Wiadomo, że pierwszeństwo ma tutaj baseball, futbol amerykański i koszykówka, dopiero potem gdzieś mamy siatkówkę i piłkę nożną. Widać to bardzo dobrze również na naszym campie, gdzie boisk do kosza jest wiele, a nam trudno było znaleźć zwykłą piłkę do siatkówki, by pograć na jednym z nielicznych boisk.

Amerykańska przyroda.

amerykanska-przyrodaStany Zjednoczone wszystkim kojarzą się z samochodami, wielkimi miastami oraz z przemysłem i rozwojem nowych technologii (choć w tym i tak lepsi są Japończycy). Ameryka to jednak także wspaniała natura, która jest nieokiełznana nawet w stanie tak rozbudowanym jak Nowy Jork. W miasteczku, w którym obecnie pomieszkuję, nie można narzekać na brak parków, ogrodów, terenów wypoczynkowych oraz… zwierząt. Domostwa i posesje wyglądają jakby połączone były z parkami lub lasami. To tak jakby ludzie sprowadzając się tutaj robili tak: dzierżawili sobie działkę na dom a resztę terenu dookoła zostawiali w takim stanie jakim jest. Zapewne w rzeczywistości przy budowie domów czy osiedli wyglądało to trochę bardziej brutalnie, lecz trzeba przyznać, że Amerykanie zadbali o swoją ziemię i nie tylko wyrównują trawniki, ale też obsadzają ją drzewami i innymi roślinami. Dzięki temu miasteczko w większości nie wygląda jak betonowe zbiorowiska budynków przy kamiennych chodnikach i asfaltowej jezdni.

amerykanskie-domy
Daje to możliwość koegzystencji z ludźmi zwierzynie, którą w polskich skupiskach ludzkich (nawet na niektórych wsiach) bardzo trudno spotkać. Spacerując przez miasto wszędzie widzi się wiewiórki i chipmunki. Można także napotkać sarnę czy nawet jastrzębia, który usiądzie na gałęzi metr od twojej głowy. Poza tym mieliśmy okazje zobaczyć tego drapieżnego ptaka podczas posiłku. Dla zająca nie skończyło się to szczęśliwie, ale widok dzikiej natury z tak bliska daje lepsze wrażenia niż filmy na Discovery Channel.

Koszty życia w USA.

koszty-zycia-usaWielu ludzi uważa, iż w Ameryce koszty życia są tańsze. W sumie można się z tym zgodzić, a przynajmniej w opinii moich współcampowiczów, Pawła i Patrycji. Ubrania, jedzenie i rzeczy codziennego użytku są tańsze. Jeśli tego nie przeliczać na złotówki i patrzeć ile na przykład na campie zarabia 16 letni counselor, to tak, koszty życia nie wydają się być jakoś wysokie.
Do tego Amerykanie lubują się w kuponach, zniżkach i promocjach. Prawie każdy sklep ma kartę stałego klienta, która odejmuje parę (lub dużo więcej, zależy od promocji  itd.) procent kwoty od zakupywanego produktu. To wszystko na pewno jest na plus, ale trzeba też zaznaczyć, iż praktycznie każda cena w sklepie jest podana bez podatku. Nie jest on astronomiczny (około 7-9%) , ale przy dużych zakupach można troszkę się zdziwić.
Tak samo możemy spotkać się z opłatami, które są ukryte i w dodatku wydają się trochę bezsensowne. Przykładowo: płacąc za rezerwacje lotu online, trzeba było zapłacić dodatkową opłatę za to, iż płaci się kartą debetową.  Zwykła amerykańska karta debetowa i opłata 25 dolarów za zakup biletów. Nie widzę w tym sensu, bo jak inaczej rezerwować, jak nie płacąc kartą? Dodatkowo uważam, że ceny za transport publiczny w USA są mocno wygórowane. Racja, w tym kraju większość ludzi ma samochody, ale przecież transport publiczny jest bardziej ekologiczny, więc by ludzie nim jeździli powinno się ceny zmniejszać. Najwidoczniej tu i tak jest tyle ludzi, którzy korzystają z tego sposobu komunikacji, iż rząd nie przewiduje zmniejszenia ceny i dochody z tego są dla niego zbyt istotne.

Program Work and Travel, czyli campowa codzienność.

Życie i praca na campie Work & Travel to niesamowite doświadczenie. Podejście do obowiązków i pracy jest tutaj w miarę luźne praktycznie u wszystkich. Jedyną rzeczą, która jest niewybaczalna, to kłamstwo. Poza tym nikt nas nie pogania z batem – jak coś zrobimy źle, nikt nie suszy ci głowy, tylko pomaga to naprawić i tłumaczy, jak następnym razem należy się zachować. Oczywiście podejrzewam, że w „prawdziwej” pracy nie jest tak pięknie, ale pracę na moim campie polecam każdemu.
Nigdy także nie byłem w Polsce na kolonii, ale coś mi się wydaję, że nawet nie byłoby co porównywać. Nie było jeszcze dnia, w którym bym się tutaj nudził. Zawsze się coś dzieje po pracy, jeśli nie trzeba planować podróży, to można pograć z innymi w najróżniejsze gry zespołowe. Można poza tym korzystać z basenu, zrobić seans filmowy wieczorem, czy pójść w miasto na imprezę. Atmosfera jest naprawdę bardzo dobra. Oczywiście nie ma też tak, żeby każdy każdemu pasował i wszyscy się kochali, ale w miarę nie dochodzi do jakiś strasznych spięć między ludźmi. Każdy stara się innych traktować przyjaźnie i z respektem. Ogólnie wydaję mi się, że to moje jedne z najlepszych wakacji i im bliżej końca tym bardziej chciałbym przyjechać tu jeszcze raz albo i dwa.

Ameryka, jak wszystko ma swoje plusy i minusy.

amerykaSą rzeczy za które chce się kochać Amerykę i są takie, które mogą irytować. Jednakże myślę, iż w tym momencie dostrzegam więcej plusów niż minusów i naprawdę zachęcam wszystkich do odkrywania Ameryki. Każdy znajdzie tu coś dla siebie: zakochani w metropoliach odnajdą się w Nowym Jorku, a spragnieni dzikich wrażeń i piękna przyrody mogą podziwiać tysiące miejsc, w których natura jest jedynym architektem.

Można też przyjechać do takiego małego amerykańskiego miasteczka o nazwie Pearl River i zobaczyć, jak ludzie i natura organizują świat wspólnie.

© 2015 Piotr Stojecki (uczestnik programu work&travel) dla interameryka.com
Blog Piotra: workandtravel.blog.pl
Wszelkie prawa zastrzeżone. Kopiowanie bez zgody autora zabronione.

SHARE

1 komentarz

Napisz komentarz

Dodaj komentarz
Podaj imię