Dolina Śmierci w Kalifornii

Dolina Śmierci w Ameryce

Dolina Śmierci w Kalifornii. Tutaj w 1913 roku został pobity rekord wszech czasów jeśli chodzi o temperaturę powietrza. Termometry zanotowały 56.7  °C, jest to najwyższa na świecie temperatura.

Mamy nadzieję, że w czasie naszego pobytu w Dolinie Śmierci przyroda będzie łaskawsza.

Do Doliny Śmierci wjechaliśmy wczesnym popołudniem wprost z arcyciekawego miejsca o nazwie Alabama Hills. Jest to niewielki obszar pokryty niewielkimi skałami, które wiatry i deszcze uformowały w przeróżna kształty i formy. My szukaliśmy tutaj najpopularniejszej formacji o nazwie Mt. Whitney Window. To niewielki łuk skalny przez który można dostrzec Mt. Whitney (najwyższy szczyt masywu Sierra Nevada).

Ponieważ nasz pobyt w Alamama Hills znacznie się przedłużył, mieliśmy lekkie obawy czy rozpoczęcie zwiedzania Doliny Śmierci o praktycznie najgorętszej porze dnia to dobry pomysł. Uzupełniliśmy więc zapasy wody, sprawdziliśmy poziom płynu w chłodnicy, zatankowaliśmy do pełna samochód i ruszyliśmy w kierunku Doliny Śmierci.

Dolina Śmieci na horyzoncie.

Wysłużony Dodge Caravan połykał niczym makaron asfaltową drogę prowadzącą do parku. W miarę zbliżania się krajobraz za oknem stawał się coraz bardziej ciekawy, w ciągu paru minut zmieniał się kilkakrotnie przechodząc łagodnie z pustynnego w górzysty co sprawiało, że musieliśmy się zatrzymywać kilka razy aby “strzelać fotki”. Wraz z zapadającym zmrokiem słońce zaczynało oświetlać coraz łagodniej okoliczne wzgórza, które nie płonęły już tak intensywnym światłem a zaczęły zmieniać swe kolory na bardziej łagodne i miłe dla oka odcienie czerwieni.

Dolina Smierci

Na szczęście temperatura powietrza oscylowała w granicach 28 °C co jak na warunki panujące w Dolinie Śmierci można by określić jako “chłodne późne popołudnie”. Pierwotny plan zakładał dojazd do campingu Stovepipe Wells, gdzie znajduje się wszystko, co jest niezbędne dla takich podróżników jak my (motel, woda, stacja benzynowa  a nawet lotnisko). Byłby to idealny punkt wypadowy na poranne zwiedzane doliny. Ostatecznie wylądowaliśmy jednak na niewielkim pseudo campingu (Eureka Dunes Dry Camp) na północnym krańcu Doliny Śmieci. Okazało się, że stanowiliśmy tam jedyną grupę turystów (nie licząc samotnego śmiałka ze Szwajcarii, który zamierzał pokonać Dolinę Śmierci na …rowerze).

Pustynia w samym sercu Doliny Śmierci.

Następnego dnia rano zmusiliśmy się do pobudki o świcie. Znów mieliśmy lekkie opóźnienie w naszym planie podróży i należało zagospodarować cały dzień na ekspirację Death Valley. Mesquite Flat Dunes, leżące praktycznie w samym środku Doliny Śmierci były naszym pierwszym celem. W życiu nie przypuszczaliśmy, że ten fragment doliny do złudzenia będzie przypominał prawdziwą pustynię. Spodziewaliśmy się raczej płaskiej powierzchni pokrytej piachem z kilkoma średniej wielkości usypanymi z piasku góreczkami, jednak to co zobaczyliśmy bardzo pozytywnie nas zaskoczyło. Przed nami ukazał się ogromny obszar (praktycznie ciągnący się po horyzont) pokryty rozgrzanym piachem na którego powierzchni gdzieniegdzie można było dostrzec pojedyncze skupiska pustynnej roślinności. Wystarczyło udać się około 100 m w głąb “pustyni” aby dookoła nas można było dostrzec tylko i wyłącznie piasek, bez żadnych oznak szlaków komunikacyjnych, drogowych czy grupek pojedynczych turystów. Ukształtowane przez wiatr wysokie na kilka metrów wydmy dodatkowo potęgowały wrażenie pobytu na Saharze…

Dolina Smierci Pustynia w Doline

Dolina Smierci: Pustynia

Scotty’s Castle, czyli ranczo milionera w Dolinie Śmierci.

Dotarliśmy do jednej z oznak cywilizacji położonej w zachodniej części Doliny Śmierci. Scotty’s Castle nie jest jednak (jak wskazuje nazwa) zamkiem. Jego właścicielem nie jest i nigdy nie był również żaden “Scotty”. To ogromne ranczo, które wybudowane zostało w 1922 r. przez ówczesnego milionera prowadzącego poszukiwania złota w Dolinie Śmierci. Obecnie “zamek” stał się własnością Parku Narodowego i stanowi jedną z atrakcji turystycznych. Nie mieliśmy zbytnio czasu na zwiedzanie więc strzeliliśmy tyko kilka fotek i pognaliśmy dalej.

Dolina Smierci Zamek

Zabriskie Point, kolorowa Dolina Śmierci.

Zabriskie Point  to chyba najbardziej egzotyczne i kolorowe miejsce w całej Dolinie Śmierci. Rozciągające się przed nami wzgórza wyglądały jakby pomalowane kolorową farbą. Wraz ze zmieniającym się oświetleniem zmieniały również swoje kolory. Począwszy od delikatnych, lekko szarawych barw (gdy słońce chowało się za chmury), aż do mocno nasyconych kolorami odcieni czerwieni, złota, zieleni i brązów (gdy tylko słońce ponownie zajaśniało pełnią blasku). Nie tylko kolory, lecz również widok na formacje skalne przypominające zastygłe fale wzburzonego oceanu wywarły na nas ogromne wrażenie. Po powrocie do Polski zdecydowanie musimy zobaczyć film pod tym samym tytułem (Zabriskie Point) aby przypomnieć sobie znów to miejsce.

Zabriskie Pint, Dolina Smierci

Zabriskie Point w Dolinie Smierci

Zabriskie Point: widok

Kolejnymi miejscami jakie odwiedziliśmy były Twenty Mule Team Canyon, Ubehebe Crater (krater przypominający ogromny lej po uderzeniu meteorytu) oraz Dante’s View. We wszystkich tych miejscach widoki były przepiękne i zawsze mieliśmy problemy z “time management”, gdyż pozostawaliśmy znacznie dłużej niż przewidywał to plan wycieczki. Czas szybko nas gonił i na kolejny nocleg zatrzymaliśmy się już na płatnym campingu ($14) w miejscowości Furnace Creek. Tym razem camping był przygotowany jak trzeba, więc my również zyskaliśmy na czasie i po szybkiej toalecie i kolacji udaliśmy się na spoczynek aby zregenerować siły przed ostatnim dniem pobytu w Dolinie Śmierci.

Ubehebe Crater w Dolinie Smierci: USA

Z samego rana ruszyliśmy ponownie do Zabriskie Point. Nie mogliśmy się oprzeć chęci ponownego zobaczenia kolorowych skał oświetlonych porannym słońcem. Po dotarciu na miejsce, wrażenie wizualne znów wywindowane zostały na najwyższy poziom. Niby miejsce to samo, kształty i formacje skalne tak znajome a jednak kolorystyka zupełnie inna. Jednogłośnie stwierdziliśmy, że jakaś zorganizowana grupa nawiedzonych malarzy musi ganiać codziennie z pędzlem i farbami nanosząc coraz to nowe warstwy kolorów na wzgórza Zabriskie Point.

Zabriskie Point o poranku

Plan na dzień dzisiejszy to Golden Canyon, Artist’s Drive (niemniej ciekawy i kolorowy jak Zabriskie Point), Natural Bridge oraz Devil’s Golf Course.

Badwater – najgorętsze miejsce na Ziemi.

Na sam koniec zostawiliśmy sobie perełkę, Badwater Basin. Jest to najniższy punkt położony poniżej poziomu morza (-85.5m) na zachodniej półkuli. W tym miejsc znajduje się wyschnięte słone jezioro. Wrażenie takie, jak gdybyśmy chodzili po powierzchni księżyca. Poskręcane, nieprzyjazne dla człowieka bryły ziemi porozrzucane na powierzchni prawie 80 km utrudniały chodzenie. Trzeba było naprawdę uważać aby nie skręcić sobie nogi w kostce. Do tego wszechobecna sól czyniła ten obszar zupełne nieprzydatnym do jakiegokolwiek życia. Zero roślinności, tylko wiatr, wzgórza i niemiłosierny upał. To właśnie tutaj zanotowano najwyższą na świecie temperaturę powietrza. Dziś mieliśmy szczęście, termometr w samochodzie wskazywał tylko +33 °C.

Dolina Smierci - Badwater

Badwater - Dolina Smierci

Pełni wrażeń opuszczamy wspaniałą Dolinę Śmierci, która pomimo złowrogiej nazwy wywarła na nas bardzo pozytywne wrażenie. Przed nami droga do miasta grzechu, słynnego Las Vegas gdzie czekają na nas kolejne “śmiertelne” wyzwania – kasyna.

Pawel Paluch © 2013 interameryka.com & brostrip.eu.
Wszelkie prawa zastrzeżone. Kopiowane bez zgody autora zabronione.

Zobacz również:

Dolina Śmierci – najgorętsze miejsce w Ameryce

Dolina Śmierci – tajemnica wędrujących kamieni 

Dolina Śmierci – gdzie znajdują się 30sto metrowe wydmy 

 

 

SHARE

7 komentarze

  1. Wspaniale, wybieram się tam w tym roku i takie artykuły wywołują wręcz wypieki na twarzy 🙂
    Nocleg w Dolinie Śmierci w motelach? Namiot? Co polecasz?

  2. @Wojtek. Zalezy co kto lubi. W Dolinie Smierci mozna nocowac pod namiotem na kempingach (jest ich w sumie 9; Furnance Creek – najbardziej popularne miejsce). Mozecie wybrac rowniez motel (jest ich 3 sztuki).
    Ja jednak polecam nocleg w Vegas i dojazd do Doliny Smierci (jakies 2h). Zaoszczedzicie $$ na motelach (w Dolinie Smieci ceny sa okolo 150-200$ za pokoj).
    🙂

  3. Drogi Pawle. Jesteśmy z żóną pod wrażeniem Twoich opisów tych cudownych miejsc, które zwiedziłeś w Stanach. My byliśmy tam już dwukrotnie i we wrzesniu tego roku wybieramy się po raz trzeci, tym razem w rodzinnym gronie, w małej 5 osobowej grupce. .Jesteśmy zauroczeni pięknem dzikiej przyrody Ameryki i mamy zamiar zwiedzić kilka parków narodowych, m.in. Bryce Canyon. Mamy prośbę, czy mógłbyc nas wesprzeć swoim doświadczeniem jak najlepiej zaplanować zwiedzanie tego przepięknego miejsca, aby nic ważnego nam nie umknęło.

    Pozdrawiamy
    Grzegorz i Lucyna

  4. To może ja tak na szybko. Najpierw rezerwacja samochodu. Im wczesniej tym lepiej. Z L.V drogą 93 po drodze Hoovera Tama, krótki postój w urokliwym Boulder City. Seligman ciekawa mieścina opisywana w wielu przewodnikach – tu nocleg. Znacznie taniej niż w okolicy Grand Canyonu a niecałe 2 godziny jazdy. Oczywiście Canyon REWELACJA!!!!!! Jak sie uda to warto tam przenocować. Następnie opisywany tu (a bardzo skrytykowany przez nas) Havasu Falls. Następnie nocleg we Flagstaff i rano poprzez monument Valley na nocleg do Monticello. W Monument Valley polecam(jak jest samochód chociaz trochę terenowy) udać się na offroad – super! Z Monticello poprzez Arches National Park do Green River(nocleg). Potem został nam Bryce, Zion niestety nocą i powrót do L.V. taka była nasz trasa. Zionu nie odpuścilśmy i po kilku dniach pojechaliśmy tam za dnia. Z osobistych obserwacji… byliśmy umęczeni bo codziennie jazda, nowe widoki, zwiedzanie – to umęczenie oczywiście bardzo radosne 🙂 ale następnym razem zwolnimy. Czasami warto dla oddechu przenocować 2 dni w jednym miejscu by wypocząć.

  5. Rozumiem, że całą trasę przez Death Valley pokonaliście samochodem? Nadaje się do tego osobówka czy musi być terenowy?

  6. Te najbaardziej popularne miejsca można jak Badwater, Zabriskie Point, Artist Point, Mesquite Sand Dunes można zwiedzić osobówką (dojazd jest drogą asfaltową). Aby wjechać głębiej potrzebujesz już co najmniej SUV. Na wjazd w kompletne pustkowie musisz mieć jeepa z napędem 4×4

Napisz komentarz

Dodaj komentarz
Podaj imię