Los Angeles i okolice.

Los Angeles i okolice.

Witamy z Los Angeles w Kalifornii! Wreszcie przybyliśmy do największego i najbardziej znanego miasta na zachodnim wybrzeży USA.

Los Angeles czyli miasto aniołów podobno można pokochać lub znienawidzić,  nam najprawdopodobniej udało się osiągnąć pośredni stan pomiędzy tymi dwoma uczuciami. Podobnie kontrastujące ze sobą odczucia mieliśmy przez praktycznie cały pobyt w zarówno w samym Los Angeles jak i w otaczających go miasteczkach. Jakże może być inaczej, gdy z jednej strony wali w oczy przepych Beverly Hills a z drugiej wałęsający się po ulicach miasta tłum bezdomnych lub nielegalnych emigrantów głownie z sąsiedniego Meksyku.

Malibu-w-Californii

Malibu, Kalifornia.

Zanim jednak przybyliśmy do Los Angeles kilkadziesiąt minut wcześniej zatrzymaliśmy się w słynnej skądinąd miejscowości Malibu. Skuszeni tą znaną nazwą postanowiliśmy napić się oryginalnego Malibu w …Malibu. W tym celu udaliśmy się do pierwszej lepszej restauracji przy której (jak na Kalifornię przystało) zaparkowane były głownie samochody z górnej półki cenowej. Nasz wysłużony van bardzo dziwnie prezentował się tuż obok sportowych sylwetek Porsche, Mercedesów, BMW itp. Po chwili refleksji, zdecydowaliśmy się jednak, że nikt z nas nawet nie przekroczy progu tej budowli i jednogłośnie podjęliśmy decyzję o zakupie…coli w najbliższym McDonald  Podejrzewamy, że szklaneczka Malibu w Malibu wyniosła by co najmniej połowa naszej dziennej racji żywnościowej.

malibu-kalifornia-molo

Zwiedzamy Los Angeles.

Autostrada nr “jeden” pięknie wprowadziła nas do Los Angeles. Już z daleka rozpoznaliśmy słynne, widziane w tak wielu hollywoodzkich produkcjach drapacze chmur. W miarę zbliżania się do centrum miasta, rosły one w naszych oczach, podobnie jak rósł i wzmagał się ruch uliczny. Zanim się spostrzegliśmy staliśmy w gigantycznym korku na sześcio-pasmowej autostradzie. Musieliśmy podjąć szybką decyzje, czy pchamy się do centrum miasta w ślimaczym tempie, czy znikamy z autostrady na najbliższym zjeździe, który aż raził w oczy ogromnymi białymi literami “Beverly Hills Next Exit”. Decyzja była oczywista.

autostrada-los-angeles

Beverly Hills, Kalifornia.

Na dobry początek pobytu w Beverly Hills. Trudno nie zauważyć luksusu i przepychu. Co chwilę mija nas wypasione sportowe samochody, dookoła wille za kilka milionów dolarów. Poszliśmy więc za ciosem i  udaliśmy się w kierunku najdroższej ulicy w Stanach Zjednoczonych – Rodeo Drive.

Rodeo Drive California

Oczywiście z naszym budżetem mogliśmy pokusić się tylko o tzw. “window shopping”, czyli przeglądanie wystaw wypasionych sklepów najbogatszych i najbardziej znanych firm świata. Ulica wygląda przepięknie. Stylizowany na europejski styl deptak, świeżutkie  pachnące kwiaty, czyściutko, schludnie, bogato i … te piękne kobiety, które pojawiały się i znikały  nie wiadomo gdzie. Po chwili jednak okazało się, że w sklepie Guess przy 411 N. Rodeo Dr. odbywał się casting na modelki i stąd właśnie wypływały na ulice Beverly Hills kobiety.

modelki-guess-sklep-california

Pozostaliśmy jeszcze przez parę chwil aby popatrzeć na piękne panie i szybkie samochody. W międzyczasie Łukasz wypatrzył na wystawie ciekawy zegarek marki “Porsche Design” za nieco ponad 33 tyś. dolarów. Podobno był na przecenie. I tak minęły nam trzy godziny na słynnym Rodeo Drive. Czas ruszać dalej do Hollywood!

zegarek-porshe-desgn

beverly-hills-california

Beverly-Hills-California

Hollywood, Kalifornia

Jakież było nasze zdziwienie, gdy wjechaliśmy na główną ulicę Hollywood (Hollywood Boulevard – Aleja Gwiazd) i zobaczyliśmy przeciętną, amerykańską ulicę tętniącą zwykłym, codziennym życiem. To co wyróżniało ją spośród innych to mnóstwo przebierańców stylizowanych na znane postacie z  hollywoodzkich filmów i bajek. Drugim znakiem, potwierdzającym nasz pobyt w Hollywood były słynne “gwiazdy” i odciski przeróżnych części ciała  na marmurowych chodnikach.

aleja gwiazd w Hollywood

Aleja Gwiazd w Hollywood

Zawsze wydawało mi się, że miejsce w którym wręczane są Oskary i gdzie spotykają się największe gwiazdy kina i show-businessu powinno być wyjątkowe, a tu proszę  ulica jak ich pełno. Największy tłok (jak można było się spodziewać)  przy lśniącej gwieździe  z wygrawerowanym napisem Michael Jackson. Aż ciężko było się tam przecisnąć. Kolorowe zdjęcia, maskotki, kwiaty szczelnie zakrywały gwiazdę króla popu.

Michael Jackson - gwiazda hollywood

Trochę mniejszy przy gwiazdach kina takich jak Sylwester Stallone, Arnold Schwarzenegger, Jennifer Aniston, Bruce Willis, Van Diesel …..itp itp. Pstrykneliśmy sobie kilka fotek z “przebierańcami”  i ruszyliśmy w kierunku widocznego w oddali wzgórza z napisem Hollywood.

Hollywood, wzgórze z napisem Hollywood.

wzgórze z napisem Hollywood

Kręte, wąskie dróżki prowadziły nasz samochód pod spore wzniesienie. Dookoła upchane niczym we Włoszech domy, domki oraz wille mieszkańców Hollywood Hills. Okolica zupełnie nie przypomina amerykańskich przedmieść. Wąsko, stromo i na dodatek co chwilę wpadamy w jakąś dziurę. Dziwne – pewnie wybraliśmy przez przypadek podjazd dla “hardcorów’.

Znak Hollywood - dojazd

Zdecydowaliśmy, że odwiedzimy przy okazji słynne obserwatorium Griffith Park skąd można podziwiać zarówno napis Hollywood jak i przepiękną panoramę Los Angeles. Gdy dotarliśmy jednak na miejsce, okazało się, że kolejki aby kupić wejściówkę do obserwatorium są ogromne. Zawróciliśmy więc czym prędzej naszego vana i udaliśmy się na “czuja” w poszukiwaniu idealnego miejsca na sesję zdjęciową z napisem Hollywood w tle.
Już po kilku minutach jazdy zatrzymaliśmy się na niewielkim wzniesieniu skąd rozciągał się widok na Hollywood Sign. Aparaty poszły w ruch. Owoce kilkunastominutowej sesja fotograficznej przyjęte na pewno zostaną licznymi odgłosami zachwytu wśród znajomych i krewnych w Polsce.

Dla tych, którzy planują, dostać się prawie pod sam znak Hollywood podajemy adres: 3000 Canyon Lake Drive, Hollywood. W tym miejscu znajduje się idealny punkt widokowy. Do znaku można jednak podjeść jeszcze bliżej, do ulicy o nazwie “Durand Drive”. Tutaj  znajdują się jednak znaki ostrzegawcze zabraniające podchodzenia pod sam znak.  Jeśli ktoś się odważy, może udać się na “hiking” aż samego znaku. Podejście może jednak Was drogo kosztować (aresztowanie + $103 mandat). więc sobie go odpuściliśmy.

Jeszcze tylko rzut oka na migoczące światłami skąpane w zapadającym mroku Los Angeles i szary, widoczny gdzieś na horyzoncie Ocean Spokojny. Czas wracać jeszcze na kilka minut do Hollywood i wtopić się w nocne życie fabryki snów. Jutro czeka nas całodzienny chillout na plaży.

noc w  Beverly Hills

noc w Hollywood

Pawel Paluch © 2013 interameryka.com & brostrip.eu.
Wszelkie prawa zastrzeżone. Kopiowane bez zgody autora zabronione.

Już ponad 10 lat mieszkam w USA, moją pasją jest podróżowanie i odkrywanie nowych szlaków głównie w Parkach Narodowych w USA. Jeśli wybierasz się zwiedzić Amerykę - zapraszam do zapoznania się z artykułami zamieszczonymi na stronie interameryka.com

NO COMMENTS

Leave a Reply